Jarosław Kawiorski. Twarze i postacie
Wystawa malarstwa Jarosława Kawiorskiego w Galerii Nautilus.
Ekspozycję pt. "Twarze i postacie" można oglądać w dniach: 30.10 - 17.11.2009
Jarosław Kawiorski
Urodził się 10 lutego 1955. Malarz i grafik; studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych (u J. Szancenbacha); w l. 80. działał w ruchu kultury niezależnej; mieszka i tworzy w Krakowie, jest wykładowcą ASP (od 1995); uprawia pełne ekspresji malarstwo ?guratywne (m.in. cykl techniką olejną: Postać, 2000; Postać i głowy, 2000; Postaci siedzące, 2002); uczestniczył w ponad 100 wystawach w kraju i za granicą, indywidualnych i zbiorowych (m.in. w Hiszpanii, Szwajcarii, USA, we Włoszech); jest laureatem nagród artystycznych; jego prace znajdują się w wielu muzeach i kolekcjach prywatnych.
Jarosław Kawiorski, born 10 February 1955.In 1980 he received a degree in painting from the Academy of Fine Arts in Krakow. He works at his alma mater. His media are painting and drawing.
I KAWIORSKI STWORZYŁ KOBIETĘ / OF KAWIORSKI'S PAINTINGS
O obrazach Jarosława Kawiorskiego
Jarosław Kawiorski jest jednym z najbardziej interesujących malarzy swojego pokolenia. W obrazach i rysunkach nieustannie przedstawia postaci kobiet i mężczyzn, posługując się językiem uniwersalnym, w którym można dostrzec dążenie do nowoczesności środków wypowiedzi i jednocześnie cechy sztuki prehistorycznej – mam na myśli malowidła naskalne. .... (kat.)
"…In his paintings as well as drawings Jarosław Kawiorski, hyped as one of the most interesting painters of his generation, persistently depicts male and female figures using a universal language which reveals aspirations for modern means of expression on the one hand, and has features of prehistoric art like rock paintings on the other hand.".... (kat.)
Stanisław Zbigniew Kamieński
POSTACIE I TWARZE / FIGURES AND FACES
O malarstwie Jarosława Kawiorskiego
Język rasowego malarstwa jakby powoli zanika. Istnieje już tyle perfekcyjnych urządzeń do generowania i powielania obrazów, wizerunków, przedstawień plastycznych, że pędzel szczecinowy, paleta, tuby farb olejnych, olej lniany, terpentyna i werniks wydają się jakimś (ano właśnie!) XIX-wiecznym anachronizmem. Tymczasem na ostatnim, 11. piętrze wieżowca przy ul. Pachońskiego 16 w Krakowie samotne zmagania z materią malarską oraz ludzką figurą i twarzą uskutecznia malarz Jarosław Kawiorski. Wśród zabieganych ludzi wchodzących do windy, samochodów zaparkowanych nieopodal na skwerku albo półgębkiem na chodniku i ulicy, między małym biznesem kiosku z gazetami, krzątaniną sklepików i firm, artysta ze swoim twórczym problemem wydał mi się niczym Robinson Crusoe na bezludnej wyspie otoczonej bezkresem oceanu codziennej gonitwy za chlebem. Przekonałem się w jednej chwili, że na tak pospolitym osiedlu, podobnym do wielu takich samych w innych miastach Polski, usytuowanych gdzieś na krawędzi i z dala od centrum miasta, artysta jest w sposób bezwzględny pozostawiony samemu sobie i toczy absurdalny bój, jak Don Kichot, z niewidzialnymi przez zagonionych ludzi wiatrakami. ... (kat.)
The classical language of painting seems to be disappearing gradually. There are already so many perfect tools for generating and copying images, likenesses and artistic representations that a bristle brush, palette, oil paint tubes, linseed oil, turpentine and varnish seem to be a 19th-century (yes!) anachronism. Yet still, on the 11th floor of a high rise at 16 Pachońskiego Street in Krakow, a lonely struggle with the painting matter as well as with the human figure and face is fought by the painter Jarosław Kawiorski. Among people in a rush, people coming in and out of the lift, getting in and off the cars parked on a nearby square or half on the sidewalk and half on the street, between the small business of a news stand, the hustle and bustle of little shops and big companies, the artist and his creative problem seemed to me like Robinson Crusoe on a desert island surrounded by a limitless ocean of the day-to-day pursuit of the daily bread. I instantly realized that in such a commonplace quarter – no different from other such quarters in any other town in Poland and situated somewhere on a brink of the city away from its centre – the artist is left mercilessly to his own devises, and battles, like Don Quixote, with windmills the people on the go cannot see. ... (kat.)
Stanisław Tabisz
| Katalog wystawy |