W koszyku: 0 produktów
Suma: 0,00 PLN
Menu

Wyszukiwarka:
Strona główna » Wystawy » Wystawy archiwalne » 2005 » Ryszard Kwiecień. Malarstwo, tkanina, rzeźba – wystawa retrospektywna.
Ryszard Kwiecień. Malarstwo, tkanina, rzeźba – wystawa retrospektywna.
Ryszard Kwiecień. Urodził się 22 marca 1930 w Godowie koło Starachowic, jako najstarszy z trzech synów Antoniego i Heleny z domu Gębura. Szkołę podstawową ukończył w czasie okupacji na tajnych kompletach, a po wyzwoleniu kontynuował edukację w Państwowym Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym w Starachowicach. Uczniowski życiorys, w którym wspomina, że robił dekoracje do szkolnych przedstawień i „namalował wiele portretów i obrazów do gabinetu przyrodniczego i fizycznego“, skończył zdaniem: „Po otrzymaniu świadectwa dojrzałości mam zamiar wstąpić na Akademię Sztuk Pięknych i poświęcić się całkowicie umiłowanej pracy malarskiej”. Ze szkoły średniej wyniósł także nadany mu przez kolegów przydomek Kasto, którym – w zapisie K-100 – często sygnował swoje prace.

Jesienią 1950 pomyślnie zdał egzamin wstępny na ASP w Krakowie i po pierwszym roku ogólnym wybrał studia na Wydziale Włókienniczym. Zakończył je wiosną 1956 dyplomem w pracowni gobelinu prof. Stefana Gałkowskiego. Bezpośrednio po studiach wstąpił do krakowskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków i rozpoczął aktywną działalność zawodową, realizując zlecenia z zakresu tkaniny unikatowej i aranżacji wnętrz. Równolegle wykańczał i urządzał przydzieloną mu w 1958 pracownię plastyczną „składającą się z dwóch ubikacji o łącznej pow. ok. 34 m2“ przy ul. 18 Stycznia 60 (obecnie Królewska), w której do lat 80. mieszkał i gdzie powstała większość jego dzieł. Późniejsi bywalcy pamiętają jej niezwykłą atmosferę i wystrój, który z czasem wzbogaciła kolekcja kilkudziesięciu samowarów. Dla uzyskania tam dystansu niezbędnego do oceny kompozycji, największym tkaninom przyglądał się w czasie pracy przez odwróconą lornetkę. Znaczącym przedsięwzięciem Ryszarda Kwietnia z tego okresu było projektowanie tkanin dekoracyjnych, realizowanych metodą „filmdruku“ w założonej z kolegami związkowej pracowni przy ul. Dietla 35. Zamówienia, przyjmowane mniej więcej do połowy lat 60., opiewały niekiedy na setki metrów bieżących, a zleceniodawcami były najczęściej domy kultury i placówki oświatowe.

Od 1957 regularnie prezentował swoje prace na środowiskowych pokazach malarstwa i rysunku, a w miarę jak jego działalność koncentrowała się na twórczości czysto artystycznej, coraz częściej uczestniczył w wystawach ogólnopolskich i zagranicznych. Wkrótce po swojej pierwszej wystawie indywidualnej – w 1967, w krakowskim Pałacu Sztuki – wykonał trzy oryginalne tkaniny reliefowe z wstawkami z drewna, metalu i skóry. Okazały się zapowiedzią realizowanych od początku lat 70. „kastoplotów“, które przyniosły mu bodaj największe uznanie i rozgłos. Na podstawie zebranej do tej pory dokumentacji można szacować, że do roku 1986 powstało około 50 prac z tej serii. Jak wielokrotnie stwierdzał sam autor, na ich rozwiązania kolorystyczne i formalne wpłynęły m.in. obserwacje i wrażenia z podróży. Spośród paru wypraw, które odbył jako pasażer na statkach handlowych, najbardziej inspirujący okazał się paromiesięczny rejs M/s „Częstochowa“ do Afryki Zachodniej w 1971.

Lata 70. były w biografii artystycznej Kwietnia okresem szczególnej aktywności i największych osiągnięć. Oprócz kilkudziesięciu „kastoplotów“ powstało wiele obrazów – jedne i drugie prezentował na regularnie organizowanych w tym czasie wystawach indywidualnych. Wziął udział w VII Międzynarodowym Biennale Tkaniny w Lozannie (1975) i w kolejnych Triennale w Łodzi. Otrzymał kilka znaczących wyróżnień i przyznane w 1974 dwuletnie stypendium z Funduszu Rozwoju Twórczości Plastycznej. W 1971 wstąpił do krakowskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych, które przez wzgląd na wieloletnią pracę w Zarządzie nadało mu w 2002 członkostwo honorowe.

Był niestrudzonym uczestnikiem plenerów i warsztatów artystycznych, m.in.: Spotkań Artystów, Naukowców i Teoretyków Sztuki w Osiekach (1968, 1975–1978); ogólnopolskich plenerów tkackich „Andrychów“ w Zakopanem (1977, 1978), „Art-Stilon“ w Lubniewicach (1978–1980, 1987, 1990), „Inspiracje“ w Lisim Jarze (1978, 1979, 1981). Brał udział w międzynarodowych plenerach w Golubiu-Dobrzyniu (1972), w Olsztynie (1972), w Białowieży (1979), w Cordes we Francji (1980, 1983), w Osterholz-Scharmbeck w Niemczech (1982). Liczne, rokrocznie powtarzane zaproszenia od organizatorów plenerów zawdzięczać musiał po części swoim przymiotom towarzyskim. Zdarzenia, jakie chętnie inicjował na tego rodzaju imprezach, bawiąc ich uczestników, nierzadko można było rozpatrywać w kategoriach sztuki akcji.

Jesienią 1981 Ryszard Kwiecień zaangażował się w działalność na nowym dla siebie polu – w drodze konkursu objął stanowisko docenta kontraktowego i kierownictwo Pracowni Tkaniny Artystycznej na macierzystej uczelni. Przebieg jego kariery akademickiej wytyczają i charakteryzują zestawione poniżej daty: 1985 – po przewodzie kwalifikacyjnym II stopnia otrzymał nominację na stanowisko docenta ASP w Krakowie; 1992 – nadanie tytułu profesora sztuk plastycznych; 1997 – został laureatem nagrody indywidualnej Ministra Kultury i Sztuki „za wybitne osiągnięcia artystyczne i dydaktyczne“; 1998 – objął kierownictwo Katedry Specjalizacji Dodatkowych przy Wydziale Malarstwa; 1999 – otrzymał nominację na stanowisko profesora zwyczajnego. Pracował w Akademii do roku 2000.

Obowiązki dydaktyczne starał się godzić z własną pracą twórczą. W udostępnionej przez przyjaciela pracowni przy ul. Grabowskiego 8, powstał między innymi cykl obrazów Materia Destrukcja Przestrzeń (1986–1992) i większość Kastostilonowców – kompozycji rzeźbiarskich łączących drewniane i metalowe elementy z przebogatej „szpejarni“ autora ze stilonowymi odpadami przemysłowymi (1989–1991). Od połowy lat 90. artysta borykał się z coraz częstszymi i coraz poważniejszymi problemami zdrowotnymi, które stopniowo ograniczały jego plany i możliwości realizacyjne. Na ostatni cykl prac – Kastorefleksje (1995–1999) – złożyły się małoformatowe obrazy precyzyjnie malowane tradycyjnymi technikami. Po przejściu na emeryturę zdecydował się zamieszkać w Domu Artysty Seniora, pod stałą opieką medyczną i w warunkach, które nie wykluczały pracy, ale nie był już w stanie z nich korzystać.

Zmarł 19 marca 2003 w Krakowie.

Maciej Pawłowski
Kraków 2005





Co takiego musi się stać, by po śmierci twórcy jego nazwisko zniknęło z życia artystycznego? Dlaczego tak łatwo zapomina się o twórczości wielu osób? Co musi się stać, żeby po twórcy została ledwie garstka cienkich katalogów, kilka prac rozsianych po magazynach muzealnych, wspomnienie uczniów lub przyjaciół z Akademii Sztuk Pięknych i niewiele więcej. Nie pojawia się ani na wystawach, w albumach czy na aukcjach. A współczesnemu światu nie spieszno do grzebania w archiwaliach przeszłości. Dziś pytania rozwiązujemy przy pomocy przeglądarek internetowych. Co, jeśli i tam nie znajdujemy odpowiedzi? Czy oznacza to, że kogoś nigdy nie było?

Ryszard Kwiecień jest dziś całkowicie zapomniany. Nie on pierwszy i nie ostatni. Jak zwykle bywa w takich przypadkach, jego twórczość zachowała się w dużej części w zbiorach rodziny. Dziesiątki prac na papierze, płócien, wiele tkanin, rzeźby i prace na metalu. Szkoda by było takiej spuścizny nie przypomnieć. Salon Antykwaryczny Nautilus i Galeria Pod Rejentem kolejny raz (wyręczając przy tym muzea) przypominają artystów, którzy kiedyś tworzyli barwną bohemę Krakowa. Choć tyle można zrobić, by na zawsze nie zniknęli.

Dziś na twórczość Ryszarda Kwietnia patrzymy jak na fakt historyczny, możemy ocenić ją w kontekście epoki. Okaże się wtedy, że Kwiecień był nieodrodnym dzieckiem swoich czasów. Jego obrazy inspirowane były najpierw spuścizną kubistów, później surrealistów, żeby wreszcie zająć się problemami materii. Czasem na płótno wprowadzał obce elementy, jak kapsle, stare drewienko czy zasuszoną głowę ryby. Takie collages były jednak wyjątkami, najczęściej płótna zapełniał biomorficznymi kształtami powstałymi w procesach wywołanych naturalnymi właściwościami farby. Eksperymentował: używał farb o różnej gęstości, mieszał tłuste i chude by osiągnąć spękaną powierzchnię, pozwalał im swobodnie spływać lub zagęszczał, dodając do spoiwa piasek lub kaszę mannę (to bardzo popularny w latach 60. sposób na uzyskanie faktury). Chlapał i zdrapywał, czasem – jak na pracach wykonywanych w technice emalii – wypiekał. Najciekawsze jednak pod względem poszukiwań fakturowych są jego prace na papierze, łączące w sobie elementy malarstwa i grafiki. Podstawowym materiałem jest papier, z którego po zamalowaniu nietransparentną farbą, ostrym narzędziem usuwał wierzchnią warstwę. Po pierwsze więc traktował papier jak deskę drzeworytniczą, po drugie – odwrotnie niż w technice farb wodnych – biel do kompozycji wprowadzał na końcu. Przeciwstawiał przy tym miękkość farby (zlewające się kolory, miękki dukt pędzla) ostrości rylca. Taka kompozycja zyskiwała wreszcie walory reliefu. W księżycowych, nierealnych ciemnych pejzażach pojawiają się drobne nacięcia tworzące siatkę przypominającą np. techniczne rozrysy maszyn, fantastyczne konstrukcje, dźwigi, industrialne budowle. Widać, że Kwiecień lubił swoje pajęczyny, nigdy nie szczędził im miejsca, a drapanie papieru wyraźnie sprawiało mu przyjemność. Zresztą to technika, którą na swoje potrzeby wymyślił. Charakterystyczna jest bujność, wręcz barokowość kształtów, zapełnienie powierzchni malarskiej wieloma elementami. We wszystkich pracach widoczne są jego związki z naturą; sam chętnie podkreślał inspiracje pejzażem. Nazywał siebie pająkiem czy owadem, który dokomponowuje naturę.

Kwiecień tworzył także rzeźby – jak wielu artystów tego czasu, np. Marian Kruczek czy Władysław Hasior – z odpadków przemysłowych, elementów znalezionych, jak sznurek, metalowe kółka, pręty, sprężynki, futerka, tkaniny. Montował je w dziwne figury antropomorficzne o charakterze totemów. Ale od tamtych zdecydowanie różniło go użycie włókna. Kwiecień oplatał metalowe elementy niezwykle wówczas popularnym stilonem. W ten sposób powstawały miękkie, sympatyczne pajęczynowate stwory, dla których wymyślił specjalną nazwę – Kastostilonowce. Nazwa pochodziła od wspomnianego stilonu i pseudonimu Kwietnia K-100 jaki ponoć jeszcze w czasach szkolnych nadali mu koledzy.

Własną nazwę stworzył też dla tkaniny, z którą dziś jest kojarzony. Kastoploty to (podobnie jak Abakany) nazwa odautorska. W latach 60. polska tkanina przeżywała swój renesans, mówiło się nawet – podobnie jak o „polskiej szkole plakatu“ – o „polskiej szkole tkaniny“. Międzynarodowy sukces osiągnęła Magdalena Abakanowicz, ale oprócz niej działały przecież setki innych. Organizowane były liczne konkursy i wystawy, by wymienić tylko Wystawy Tkaniny Eksperymentalnej w Krakowie, Salony Tkaniny Unikatowej w Zakopanem czy Międzynarodowe Triennale Tkaniny w Łodzi (Kwiecień zdobył tu nagrodę w 1975 r.). Otrzymywał wiele nagród np. za Tkaninę Roku (1979, 1980, 1981). Brał udział w wystawach międzynarodowych: Biennale Tkaniny w Lozannie, wystawach tkaniny polskiej w Wiedniu, Kanadzie i Anglii. Prowadził Pracownię Tkaniny Artystycznej na Wydziale Malarstwa ASP w Krakowie. Związek pracowni z Wydziałem Malarstwa nie jest przypadkowy, bo Kwiecień o tkaninach mówił w kategoriach malarskich (sam barwił włókna by nadać im odpowiedni kolor). Dał temu wyraz w swojej pracy pt. Integracja tkaniny z malarstwem. I znów nie był w tym sam, bo malarzy projektujących tkaniny było wielu: Piotr Potworowski, Kachu Ostrowski, Juliusz Studnicki, Jacek Żuławski, Ada Kierzkowska, Wojciech Sadley i inni. Pisał: Malarstwo – tkanina? Dla mnie malarstwo jest bazą, z której wywodzą się wszelkie moje działania plastyczne. Dziś, patrząc na prace Kwietnia, ze zdziwieniem pytamy, co się stało, że o nim zapomniano?

Monika Branicka
Kraków 2005
Wystawcy
Nautilus. Galeria i Dom AukcyjnyPod Rejentem